Home Doświadczenia Kwitnienie
Kwitnienie

Większość moich storczyków nie wymaga żadnych szczególnych zabiegów, aby je zmusić do kwitnienia. Kwitną same, prawdopodobnie dlatego, że to nie gatunki botaniczne, ale hybrydy, wyhodowane po to, żeby cieszyły oczy i nie sprawiały właścicielowi kłopotów w uprawie. Właśnie za to bardzo cenię hybrydy i trudno mi jest zrozumieć czasem wręcz pogardliwy stosunek hodowców do hybryd, szczególnie, że uprawa hybryd ma swoje „drugie dno”. Kupując tzw. gatunki botaniczne, szczególnie z importu z krajów, gdzie występują dziko, jaką mamy pewność, ze nie zostały wydarte z ich naturalnych środowisk. Widziałam takie rośliny i faktycznie wyglądały, jakby je zdjęto prosto z drzewa. Wprawdzie czasem w tropikalnych warunkach uprawia się storczyki wprost na drzewach, ale ja wolę dmuchać na zimnie niż przyczyniać się do ich wytępienia.

 



Storczykom, które przekwitły pozwalam zdecydować, czy chcą dalej kwitnąć na tym samym pędzie, czy chcą się go pozbyć. Nic nie obcinam, zanim roślina sama nie zacznie zasuszać pędu kwiatowego. W efekcie niektóre falenopsisy kwitną jednorazowo na 3 pędach, jednym nowym i dwóch starych. Nie zauważyłam też wielkiego wpływu ilości pędów na wielkość kwiatów oraz długość kwitnienia. Stare pędy, które potrafią być bardzo długie, mocuję na długim kijku, co często wygląda, jakby roślina kwitła na dwóch piętrach na raz. Jeśli pędy kwiatowe po drugim kwitnieniu są już za długie i wyglądają już nie estetycznie, skracam je 1 cm nad najwyższym „śpiącym oczkiem”. Nie usuwam też zbyt pochopnie starych liści i pseudobulw. Czekam aż roślina wycofa z nich wszystkie możliwe substancje biogenne i dopiero, kiedy zupełnie zżółkną decyduję się na ich usunięcie.